Historia czarownictwa Galeria z plikami .gif Galeria z grafiką Strona główna
Odnośniki do stron bliskich tematycznie

Ksiega Gości

{ miejsca spotkań czarownic na ziemiach polskich i na świecie }

   Każde polskie dziecko wie, że czarownice zwykły spotykać się na Łysych Górach. Skąd pochodzi to przekonanie - nie wiadomo, ale jest zakorzenione w naszej świadomości od wielu wieków. Jako miejsca sabatów czarownic postrzegane są również wszelkie wzniesienia określane mianem Babich Gór (nie zapominajmy, że wiedźmy nazywano niegdyś również babami), choć oczywiście nie są one tak popularne jak osławione Łyse Góry.
   Najbardziej znanym miejscem spotkań czarownic na ziemiach polskich jest oczywiście Łysa Góra, położona na terenie Gór Świętokrzyskich. Wznosi się ona na wysokość 593 metrów n.p.m. i jest drugim co do wysokości (po Łysicy – 611 metrów) szczytem tychże Gór Świętokrzyskich. Tajemnicza, owiana legendami góra od dawna skupia na sobie uwagę dziejopisarzy i historyków. W ich opisach pojawiają się różne jej nazwy: począwszy od Góry Kalwarii w XII wieku, poprzez Łysiec około 1259 roku i Święty Krzyż w XVI wieku, aż do roku 1538, w którym upowszechniło się określenie Łysa Góra.
   Na podstawie badań archeologicznych ustalono, że ok. VII-IX wieku szczyt góry otaczał kamienno-ziemny wał, którego pozostałości można zobaczyć do dzisiaj. Wał miał długość prawie dwóch kilometrów, wysokość dwóch i pół metra, a na jego budowę zużyto ponad 32 tys. metrów sześciennych kamienia. Wierzchołek góry był najprawdopodobniej ośrodkiem kultu pogańskiego. I zapewne między innymi dlatego Łysa Góra kojarzona była z czarownicami i ich zlotami, które miały się właśnie w tym miejscu odbywać.
   W Polsce znajdują się cztery wsie o nazwie Łysa Góra: w województwie małopolskim (powiat brzeski); podkarpackim (powiat jasielski); warmińsko-mazurskim (powiat szczycieński) i lubelskim (powiat hrubieszowski). Natomiast jeżeli chodzi o góry o tej nazwie – pomimo dogłębnego przestudiowania mapy Polski niestety nie udało mi się zliczyć wszystkich, przytoczę więc jedynie kilka przykładów. Poza Łysą Górą w Górach Świętokrzyskich na ziemiach polskich odnajdujemy:
     - Łysą Górę w Beskidach (1324 m. n.p.m.)
     - Łysą Górę koło Limanowej w Beskidach (785 m.)
     - Łysą Górę w Górach Kaczawskich (708 m.)
     - Łysą Górę koło Ropy pod Gorlicami (636 m.)
     - Łysą Górę w Bielsku (653 m.)
     - Łysą Górę koło Biecza pod Gorlicami (441 m.)
     - Łysą Górę w okolicach Suwałk, nad jeziorem Wigry (150 m.)
   Z powodzeniem można domniemywać, że wszystkie wymienione powyżej szczyty uważane były za miejsca spotkań czarownic. Jeżeli zaś chodzi o Babie Góry, to najsłynniejszą jest Babia Góra w Beskidzie Zachodnim, leżąca w Babiogórskim Parku Narodowym, o dwóch wierzchołkach - Diablaku (1725 metrów n.p.m.; nazwa iście z piekła rodem!) i Cylu (1515 metrów n.p.m.).
   A gdzie odbywały się zloty innych europejskich czarownic? U naszych zachodnich sąsiadów niewątpliwie najbardziej osławionym miejscem spotkań wiedźm jest szczyt Brocken w Górach Harzu (1142 metry n.p.m.). To właśnie tam germańskie czarownice zlatywały się rokrocznie w Noc Walpurgi i odprawiały huczne sabaty. A trzeba powiedzieć, że Brocken to góra niezwykła. Na jej wierzchołku oprócz nagłych zmian klimatu (chłód, mgła, częste opady) przy odpowiednich warunkach atmosferycznych można zaobserwować niezwykłe zjawisko, sprawiające wrażenie nadprzyrodzonego. Może się zdarzyć, że stojąc tyłem do zachodzącego lub wschodzącego słońca, ujrzymy przed sobą przedziwną zjawę: ogromnej wielkości sylwetkę na tle chmury lub mgły. Fenomen ten nazwany został widmem Brockenu i jest niczym innym, jak naszym własnym cieniem...
   Na obszarze reszty Europy sabaty miały odbywać się zazwyczaj w odizolowanych miejscach, głównie w lasach lub właśnie na szczytach gór. I tak w Niemczech, poza Brockenem, czarownice spotykały się w Schwarzwaldzie na południowym zachodzie kraju; w Hiszpanii osławionymi miejscami zlotów wiedźm były między innymi: miasteczko Carińena w prowincji Saragossa oraz miasteczko Zugarramurdi w Kraju Basków; we Francji - wierzchołek góry Puy de Dome w Auvergne; a w Anglii - Stonehenge.

{ do góry }

{ nazwy miejscowości powiązane z czarami }

   Czarownice od zarania dziejów wiązano z diabłami i mocami piekielnymi. W Polsce bardzo wiele nazw miejscowości pochodzi od przeróżnych określeń diabła. A gdzie diabeł - tam i wiedźma. Poniżej umieściłam spis miast i wsi, których nazwy powiązane są z tą właśnie "tematyką".
   Na mapie Polski możemy odnaleźć następujące nazwy: pochodzące od określenia "bies" - Biesal, Biesiekierz, Biesna, Biesowice, Biesowo, Biesówko, Biestrzykowice, Biestrzyków Mały, Biestrzynnik, Bieszkowice, Bieszków, Bieszków Dolny, Bieszków Górny, Bieślin, Bieśnik; pochodzące od określenia "czart" - Czartajew, Czartołomie, Czartoria, Czartoryja (2 razy), Czartosy, Czartoszowy, Czartoszczyk, Czartowice, Czartowiec; pochodzące od słowa "czary" - Czaryż; pochodzące od słowa "piekło" - Piekielnik, Piekiełko (2 razy), Piekło. Poza tym istnieją trzy wsie (dwie w województwie wielkopolskim i jedna w świętokrzyskim) oraz jedno miasto (w województwie dolnośląskim) o nazwie Sobótka (które może oznaczać sabat czarownic). Jest także jedna Nowa Sobótka i dwie Stare Sobótki.
   Ciekawa legenda wiąże się z nazwą Bieszczad. Otóż wedle ludowych podań góry te wzięły swoją nazwę od wyhodowanych w piekle nowych odmian diabłów, z których jedne nazwano biesami, a drugie - czadami. Różniły się one nieco od reszty diablej populacji, dlatego postanowiono umieścić je w osobnym rezerwacie, przy czym wybór padł na pewną nienazwaną dotąd, dziką górską krainę. Teren "zadiablono" i nazwano: Bies-czady.

{ do góry }

{ legendy }

{ Czarownica z Lewina Kłodzkiego }

   Lewin Kłodzki to wioska w województwie dolnośląskim, w powiecie kłodzkim, niedaleko Kudowy Zdrój. Około 1345 roku żył sobie tam ponoć garncarz, imieniem Duchacz, wraz z żoną Bródką, słynącą w całej okolicy z czarownictwa. Bródka zmarła nagle, tuż po tym, jak miejscowy proboszcz próbował odprawić nad nią egzorcyzmy. Jako czarownicę pochowano ją nie na cmentarzu, lecz, zgodnie z tradycją, na rozstajnych drogach.
   Po tym wydarzeniu w okolicy poczęły dziać się dziwne rzeczy. Zmarła ukazywała się a to pod postacią zionącej ogniem krowy, a to przybierając swoje własne oblicze, rozmawiała z ludźmi, straszyła ich, a nawet przyprawiała o utratę zmysłów lub życia.
   Żeby temu zaradzić, wykopano zwłoki czarownicy i wtedy okazało się, że choć od pochówku minęło już wiele czasu, pozostają one w stanie nienaruszonym. Ciało przebito więc dębowym kołkiem i zakopano z powrotem. Ale rychło okazało się, że zmora wcale nie przestała straszyć i zabijać ludzi w okolicy.
   Wówczas ponownie rozkopano grób, przy czym stwierdzono, że zmarła trzymała w dłoniach wyciągnięty z ciała kołek. Wtedy spalono ciało wiedźmy, a prochy zmieszano z ziemią i zagrzebano. Dopiero po takim rozwiązaniu sprawy czarownica zaprzestała swej działalności.

{ Czarownica z zamku w Mirowie }

   Mirów i Bobolice położone są w odległości około 1,5 km. od siebie, w województwie śląskim, na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. W dawnych wiekach obie wioski oraz górujące nad nimi zamki były własnością dwóch braci, tak podobnych, że prawie nikt nie potrafił ich odróżnić. Żyli dostatnio, gromadząc skarby przywożone z wypraw wojennych w podziemnym tunelu, łączącym zamki. Skarbów strzegła okrutna czarownica o czerwonych oczach.
   Razu pewnego jeden z braci przywiózł z wyprawy wojennej piękną brankę, w której zakochał się jego brat. Zazdrosny wojak zamknął wtedy dziewczynę w podziemiach, przykazując czarownicy, by jej pilnowała. Jednak kiedy czarownica odleciała na Łysą Górę, drugi z braci potajemnie wybrał się do tunelu, odwiedzić brankę. A gdy pierwszy brat odnalazł tam drugiego z dziewczyną w objęciach, bez zastanowienia pozbawił go życia. Niedługo po tym, nękany wyrzutami sumienia, zginął od uderzenia pioruna. Piękna panna pozostała w lochach, gdzie po dziś dzień strzeże jej czarownica, nie pozwalając żadnemu śmiałkowi zbliżyć się do dziewczyny.

{ Czarownica z Krotoszyna }

   Krotoszyn to miasto w województwie wielkopolskim, w powiecie krotoszyńskim. Według legendy mieszkała tam ongiś słynna w całej okolicy zielarka, o imieniu Kunegunda. Utrzymywała się ze sprzedaży cudownych mikstur na przeróżne dolegliwości, które sporządzała ze zbieranych przez siebie polnych i leśnych ziół. Jej dekokty nigdy nikomu żadnej krzywdy nie wyrządziły, mało tego, prawie zawsze były skuteczne i pomagały. Toteż sława Kunegundy rosła.
   Znachorka cieszyła się wśród ludzi poważaniem i szacunkiem, a jej obecności nie mogli znieść tylko miejscowi lekarze, którym odbierała klientów. Rychło więc zaczęli szerzyć plotki na temat rzekomych konszachtów znachorki z diabłem i z mocami piekielnymi, zwąc ją wiedźmą i czarownicą. Kiedyś zdarzyło się, że Kunegunda wracając z lasu przechodziła koło trzech stojących obok siebie na niewielkim wzgórzu wiatraków, mielących zboże dla okolicznych mieszkańców. Młynarze, którzy zdążyli już nasłuchać się tego i owego od medyków, poczęli lżyć znachorkę, a jeden nawet poszczuł ją psami. Kunegunda pozostawała niewzruszona, dopóki nie padł pierwszy kamień, którym została uderzona. Wtedy odwróciła się do młynarzy i zawołała: "Strzeżcie się! Niebawem jeden z młynów pochłonie pożar i nigdy nie będzie tu już trzech wiatraków!".
   Niedługo rzeczywiście jeden z młynów spłonął od uderzenia pioruna. Odbudowano go, ale już w następnym roku spalił się inny młyn. Również został odbudowany, ale nie upłynęło wiele czasu, kiedy spłonął trzeci wiatrak. Pożary i odbudowy powtarzały się przez kilka lat, dopóki ktoś nie przypomniał sobie proroczych słów Kunegundy, spoczywającej już wtedy na cmentarzu. Zaniechano więc odbudowy kolejnego spalonego młyna i od tamtej pory na wzgórzu stały tylko dwa wiatraki.

{ Czarownica z Chrzypska }

   Chrzypsko Wielkie to wieś i gmina, położona w północno-zachodniej Wielkopolsce, około 60 km. od Poznania. Największym z akwenów tego obszaru jest Jezioro Chrzypskie, z którym wiąże się pewna legenda. Otóż według niej, w miejscu gdzie obecnie znajduje się jezioro, było niegdyś miasteczko, w którym co pewien czas odbywały się targi. Zawsze przybywała na nie tajemnicza staruszka, a pewnego razu wybrała się do miasteczka z zamiarem kupienia świni. Kupiec, z którym chciała dokonać targu, był dla niej bardzo niemiły. Zniecierpliwiona staruszka – jak się później okazało, czarownica – ostrzegła, że rzuci na niego klątwę. Kiedy groźba nie poskutkowała, wiedźma sprawiła, że całe miasteczko zniknęło pod wodą. Podobno po dziś dzień na jeziorze czasem ukazuje się kamienna droga, prowadząca do zatopionego miasteczka, a z oddali słychać bicie kościelnych dzwonów.

{ Czarownica z Łęgu Mikołajskiego }

   Legenda o wiedźmie wiąże się również z jeziorem Bełdany, położonym na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, łączącym Ruciane-Nida z Mikołajkami. Czarownicę u brzegów Bełdan często widywały kobiety z okolicznych wsi. Miała ona bardzo długie włosy, które podczas jej wędrówek często zaplątywały się w sitowiu. Rozplątywanie trwało czasem i trzy dni, podczas których fale jeziora mocno się wzburzały, a chichot wiedźmy dochodził aż do zatoki koło Wierzby. Rybacy powiadali wtedy, że czarownica myje włosy w Bełdanach. Nie wypływali w jezioro i nie usiłowali zarzucać sieci.

{ do góry }

 


Made by Liv 2005